Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwodnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obwodnica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 maja 2011

O tym jak rycerz (wreszcie!) poszedł po rozum do głowy

O żenująco żałosnej postawie Burmistrza Oleśnicy w sprawie wprowadzenia elektronicznego systemu opłat na oleśnickiej obwodnicy pisałem już dwukrotnie (tutaj i tutaj). Do tej pory jedynym gestem, na jaki zdobył się nasz gospodarz był protest. Stanowczy, ale skierowany pod niewłaściwy adres.

Istnieją przesłanki ku temu, że Pan Burmistrz wreszcie zasięgnął porady u osób kompetentnych i znających się na rzeczy; być może sam zrozumiał, być może ktoś mu w końcu przetłumaczył, że z wysyłaniem protestów do dyrektora GDDKiA jest jak z pytaniem księdza proboszcza o pogodę na jutro: niby coś tam wie, niby coś tam słyszał, ale żeby od razu przejawiał jakieś większe kompetencje w zakresie meteorologii?

Taką przesłanką jest stanowisko przyjęte przez Radę Miasta na ostatniej, kwietniowej sesji, a którego pomysłodawcą mógł być sam Pan Burmistrz. Niestety na samej sesji pełen tekst tego stanowiska nie był odczytywany, nie udało mi się też w żaden sposób dotrzeć do pełnego tekstu tego stanowiska (z niewyjaśnionych przyczyn Urząd Miasta zaprzestał aktualizacji na stronie bip.um.olesnica.pl przyjętych aktów prawnych i protokołów z sesji), dlatego posiłkować się muszę artykułem z papierowej wersji najnowszej Panoramy Oleśnickiej. W artykule tym czytamy, że "Rada Miasta Oleśnicy wyraża stanowczy sprzeciw wobec decyzji ustawienia urządzeń do poboru opłat za przejazd samochodów ciężarowych odcinkiem drogi S8 stanowiącym obecnie również obwodnicę miasta Oleśnicy" oraz że "podczas czteroletniego okresu eksploatacji obwodnicy przybyło samochodów, a podczas okresów zamknięcia obwodnicy sznur samochodów przejeżdżających przez Oleśnicę sięga już 10 kilometrów. Po ustawieniu czytników te sporadyczne sytuacje staną się znowu codziennością, gdy zostaną wprowadzone opłaty za przejazd obwodnicą". I dalej: "Minister Infrastruktury (...), nie przedłożył negatywnych skutków społecznych i obciążenia gmin skutkami wzrostu kosztów utrzymania dróg lokalnych w wyniku ucieczki kierowców przed opłatą elektroniczną, a jedynie skutki fiskalne z punktu widzenia budżetu państwa". W dalszej części można przeczytać, że Rada Miasta zaapelowała do premiera rządu "o ponowne przeanalizowanie skutków wprowadzonego rozporządzenia i uwzględnienia nie tylko doraźnych potrzeb budżetu państwa, ale i budżetów gmin, przez które przebiegają płatne odcinki dróg, jak również skutki społeczne zwiększenia natężenia ruchu w miastach w wyniku wprowadzenia opłat za przejazd obwodnicami miast".
Niniejsze stanowisko na zostać przesłane do... (uwaga... chwila napięcia...) Prezydenta, Premiera, Sejmu i mediów (fanfary!)! Wreszcie ktoś z magistratu potrafił poprawnie zaadresować kopertę! Naprawdę, nie mam nawet najmniejszych złudzeń, że taki wybór adresata został dokonany pod wpływem moich krytycznych tekstów. Nie mniej jednak wybór ten pokazuje kto miał rację w polemice pomiędzy mną a Panem Burmistrzem. Oto okazało się, że słynne "wiedza i doświadczenie" czasem zawodzą...

Aczkolwiek samo stanowisko zadziwia mnie niespójnością. W jednej części tekstu Rada wyraża swój sprzeciw przeciwko planom umiejscowienia urządzeń do pobierania opłat na samej obwodnicy, w drugiej natomiast apeluje do Premiera o ponowne przeanalizowanie skutków rozporządzenia, w którym rząd zdecydował o tym, które odcinki dróg mają być płatne. Więc przeciwko czemu jest to protest? Przeciwko urządzeniom, ich lokalizacji na obwodnicy, czy przeciwko samym opłatom? Nie wiadomo też, czy Premier się domyśli...
Pozostaje pytanie, czy przyjmowanie podobnych stanowisk przez kogokolwiek ma jeszcze jakikolwiek sens? Elektroniczny system poboru opłat ma zostać wprowadzony za niecałe 2 miesiące...

środa, 6 kwietnia 2011

Jak to z tym rycerzem i smokiem było?

Na ostatniej sesji Rady Miasta powrócił temat tego feralnego listu Pana Burmistrza wysłanego pod adres dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Do tego tematu wrócił sam Pan Burmistrz, który wyjaśniał, że w swoim liście oprotestował nie sam fakt wprowadzenia opłat za przejazd obwodnicą Oleśnicy, ale miejsce montażu urządzeń (bramek) do automatycznego poboru tych opłat, czyli na początku i na końcu płatnego odcinka tej trasy i dlatego też zaadresował swój list z protestem do dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a nie do Ministra Infrastruktury. Pan Burmistrz tłumaczył, że w tej chwili opłaty za poruszanie się samochodami ciężarowymi po drogach krajowych w Polsce są uiszczane w sposób zryczałtowany w postaci winiet, w związku z czym obwodnica Oleśnicy, tak czy inaczej, drogą płatną już de facto była. Wyjaśniał również, że planowane wprowadzenie elektronicznego systemu poboru opłat na oleśnickiej obwodnicy doprowadzi do sytuacji, gdy przewoźnicy, mając do wyboru trasę płatną (obwodnica) i bezpłatną (DK8), wybiorą oczywiście tę drugą, jak bardziej opłacalną. Tym samym ciężki transport kołowy wróci na ulice naszego miasta.

W dwóch kwestiach Pan Burmistrz ma niewątpliwie rację. Po pierwsze: rzeczywiście - drogi krajowe, ekspresowe i autostrady już teraz są w naszym kraju płatne (dla samochodów ciężarowych) i to od ładnych kilku lat. W roku bieżącym ma się zmienić tylko system płatności, ze zryczałtowanego (winiety) na  elektroniczny, w którym zliczana będzie ilość faktycznie przejechanych kilometrów po odcinkach płatnych. Trudno też nie zgodzić się z Panem Burmistrzem, że duża część właścicieli firm transportowych, chcąc obniżyć koszty działalności, wybierze bezpłatną drogę krajową nr 8. Tutaj należy podkreślić, że ponieważ przebiegająca przez Oleśnicę DK8 nie figuruje na opublikowanej przez rząd (Ministerstwo Infrastruktury) liście dróg płatnych, tym samym stanie się ona drogą bezpłatną.

I tutaj racja Pana Burmistrza się kończy. Skoro odcinek obwodnicy od węzła Cieśle, do węzła Dąbrowa ma być płatny (a najwyraźniej Pan Burmistrz już się z tą decyzją pogodził), to  gdzie w jakim miejscu mają zostać zamontowane bramki do poboru opłat, jeśli nie przy wjeździe i wyjeździe z tego odcinka trasy S8?
Idąc dalej: proszę sobie wyobrazić sytuację, że dyrektor GDDKiA wykazał się "nadgorliwością" uwzględniając protest oleśnickiego gospodarza przeciwko instalacji systemu elektronicznego i bramki do poboru opłat na obwodnicy nie zostały zamontowane w ogóle. Nie mniej jednak, Minister Infrastruktury wskazał tę trasę, jako płatny odcinek drogi S8. I tutaj dochodzimy do granicy absurdu: w całym kraju, na wszystkich odcinkach wyznaczonych przez ministerstwo, jako płatne, opłaty pobierane są w sposób elektroniczny, a jedynie na obwodnicy Oleśnicy pozostał stary system winietowy. Czy kierowcy będą kupować winiety, żeby przejechać się tylko i wyłącznie kilkukilometrową obwodnicą Oleśnicy? Czy może wybiorą bezpłatną DK8?

Oczywiście taka sytuacja nie może mieć miejsca, gdyż w tym samym projekcie rozporządzenia Rady Ministrów czytamy, że "opłata (elektroniczna) zastąpi funkcjonującą obecnie ryczałtową opłatę za przejazd po drogach krajowych". Będzie zatem istniał jednolity system opłat elektronicznych, którego integralną częścią będą bramki montowane na początku i końcu płatnego odcinka trasy. Tłumaczenie Burmistrza, że w swoim liście oprotestował nie same opłaty za przejazd obwodnicą, ale lmiejsca instalacji urządzeń do poboru opłat, jakkolwiek by nie było ono prawdziwe, jest niezręczne i nieporadne, żeby nie powiedzieć naiwne.
Ciekaw jestem, czy sam adresat listu, czyli dyrektor GDDKiA, domyślił się "co tak naprawdę autor miał na myśli". Pewnie do dziś zachodzi w głowę, dlaczegóż to właśnie on stał się adresatem tak stanowczego protestu jakiegoś tam burmistrza spod Wrocławia? W najlepszym razie, w przypływie dobrej woli odesłał ten list "do wyższej instancji".

Wychodzi na to, że rzekomy rycerz na rzekomym białym koniu pomachał przed rzekomym smokiem nie rzekomą szabelką, ale rzekomym scyzorykiem; i zrobił to bynajmniej nie dlatego, że rzekoma bestia pożerała rzekome dziewice, ale dlatego, że swoim rzekomym cielskiem przysłaniała rzekome "okoliczności przyrody".

PS. A tymczasem Minister Infrastruktury jeździ po kraju i składa obietnice. A co robi dyrektor GDDKiA? Przypuszczalnie wykonuje jego polecenia...

Aktualizacja:
W prasie można przeczytać o tym, że różne osoby mają podobne obawy, co nasz Burmistrz. Że ciężkie samochody wrócą z obwodnic do centrów miast. Osoby te również interweniują i również składają protesty. Z tym, że w przeciwieństwie do Burmistrza Oleśnicy one WIEDZĄ U KOGO INTERWENIOWAĆ: u premiera, u Ministra Infrastruktury, o czym można przeczytać na przykład tutaj, czy tutaj... Wszystkie przykłady pokazują, że to nie GDDKiA powinna być adresatem protestu.

Ale może właśnie o to chodzi... Tak zaprotestować, żeby mieszkańcy Oleśnicy byli przekonani, że działa się w ich interesie, a jednocześnie, żeby nie sprzeciwić się i nie narazić się partii rządzącej... To dopiero sztuka! Sprytne!

czwartek, 24 marca 2011

O tym, jak rycerz pogroził szabelką, a smok zagrał mu na nosie

Kilkanaście dni temu Pan Burmistrz naszego pięknego miasta wystosował pod adresem dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad bardzo stanowczy protest przeciwko wprowadzeniu opłat za przejazd oleśnicka obwodnicą.

 Fakt ten odbił się szerokim echem we wszystkich oleśnickich mediach. Gazety przedrukowały jego treść; mówiło się o kulturalnym, acz bardzo zdecydowanym tonie tego listu.

Tak piękny i heroiczny obraz, został niestety wkrótce splamiony przeze mnie. Byłem chyba jedną z pierwszych osób, które zauważyły, że ten protest:
- miał niewłaściwego adresata (adresatem powinien być minister infrastruktury, premier, a nie dyrektor GDDKiA);
- był działaniem po niewczasie (np. sąsiedni Wrocław zaprotestował już 2 miesiące wcześniej);
- był działaniem w pojedynkę;
- był działaniem na pokaz, którego celem było ukazanie Pana Burmistrza jako bohatera troszczącego się o komfort życia mieszkańców Oleśnicy.

Dwa dni temu klamka zapadła. Dwa dni temu, czyli 2 tygodnie po głośnym proteście naszego Burmistrza. Premier (a nie dyrektor GDDKiA!!) podpisał rozporządzenie, oficjalnie zatwierdzające decyzję o wprowadzeniu elektronicznego systemu opłat. System ten ma zostać wprowadzony od 1. lipca bieżącego roku.

No cóż... Nie lubię tego zwrotu, ale... "a nie mówiłem"?

niedziela, 13 marca 2011

List do GDDKiA. A może coś więcej?

Czy można jeszcze wpłynąć na decyzję rządu o wprowadzeniu opłat za przejazd oleśnicką obwodnicą?

Dla przypomnienia: Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt rozporządzenia, w którym obwodnica Oleśnicy (na odcinku węzeł Cieśle - węzeł Dąbrowa) wymieniana jest wśród tras, na których mają być pobierany opłaty za przejazd samochodów ciężarowych (powyżej 3.5 tony) i autobusów. Łatwo sobie wyobrazić skutki takiej decyzji: w ramach ograniczenia kosztów transportu, pewna część ruchu ciężarowego z pewnością wróciłaby na ulice naszego miasta. A to wiązałoby się z powrotem do szarej, smutnej rzeczywistości, pełnej uciążliwych korków komunikacyjnych, hałasu i dróg w jeszcze bardziej opłakanym stanie.

Czy można jeszcze wpłynąć na decyzje podejmowane w Warszawie, godzące w interes naszego miasta i nas samych? Pewnie tak, gdyż podlinkowany przeze mnie dokument jest jedynie projektem rozporządzenia, co oznacza, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Nie mniej jednak szkoda, że władze naszego miasta dopiero po 2 miesiącach obudziły się z letargu. Właśnie mniej więcej dwa miesiące temu, Ministerstwo Infrastruktury ujawniło swoje plany. Powstał wówczas bardzo duży szum medialny, zaczęły protestować różne środowiska, w tym samorządowcy z prezydentem Wrocławia, Rafałem Dutkiewiczem na czele. Nasz Burmistrz nie wyrażał niezadowolenia (a przynajmniej nie robił tego publicznie). W tej chwili, niestety, czasu pozostało bardzo niewiele, gdyż system ma zostać wprowadzony już 1. lipca br. Dopóki klamka nie zapadła, można próbować...

Jaką inicjatywę podjąć? No cóż... Wysłanie listu do dyrektora GDDKiA, szefa instytucji jedynie wykonującej zarządzenia Ministerstwa Infrastruktury do najlepszych pomysłów nie należało. Prawdę mówiąc dziwię się, że Burmistrz z 20-letnim doświadczeniem pracy w samorządzie, zatrudniający 2 zastępców, otaczający się doradcami i specjalistami z różnych dziedzin, swój protest złożył właśnie na ręce dyrektora GDDKiA. Swoją drogą ciekaw jestem czy i jaką odpowiedź dostanie.

Poniżej przedstawiam moje propozycje. Może niezbyt oryginalne, ale na pewno lepsze, niż wysyłanie listów pod niewłaściwy adres.
Po pierwsze: lobbing. Nasz Burmistrz jest osobą znaną i rozpoznawalną. Znaną również politykom. W mediach oleśnickich pojawiały się informacje o spotkaniach i wspólne fotografie Pana Burmistrza z politykami partii obecnie rządzącej w kraju: z posłami, p. Huskowskim i p. Jarosem; z posłanką Wolak; z byłym wojewodą, obecnym wicemarszałkiem województwa, p. Łapińskim; i zapewne jeszcze z wieloma innymi, o których nie było dane nam się dowiedzieć. Czy Pan Burmistrz i jego zastępca, lokalny działacz Platformy Obywatelskiej, próbowali wykorzystać swoje znajomości w celu nakłonienia członków Rady Ministrów do zmiany planów? Wydaje mi się, że tych działań zabrakło. A przynajmniej mogę nie widać ich w opublikowanych w internecie informacjach o pracy Burmistrza i jego zastępców w okresach międzysesyjnych.
Po drugie: nie w pojedynkę! Skutki wprowadzenia opłaty za przejazd obwodnicą byłyby odczuwalne nie tylko dla mieszkańców samej Oleśnicy, ale również gminy Oleśnica. Myślę, że również w interesie Starostwa Powiatowego leżałoby zachowanie obecnego stanu rzeczy. Więc dlaczego nie połączyć sił i wspólnie nie wystosować takiego protestu? Idąc dalej - dlaczego nie dołączyć do protestującego prezydenta Dutkiewicza, który jest zdecydowanie większym graczem zarówno na arenie lokalnej jak i krajowej? W końcu interes jest wspólny - bezpłatne obwodnice. Tak, wiem, Oleśnica walczy o swoją obwodnicę, a Wrocław walczy o swoją. Ale pojedynczy głos jest zwykle mniej słyszalny, niż krzyk tłumu... No chyba, że istnieją jakieś inne przyczyny, dla których Burmistrz Oleśnicy nie występować ze wspólną inicjatywą z prezydentem Wrocławia, który, jak powszechnie wiadomo, do ulubieńców Platformy Obywatelskiej nie należy...
Po trzecie: podpisy mieszkańców. To chyba najpowszechniejsza forma protestu i przedstawiania opinii lokalnych społeczności. Tutaj widzę doskonałe pole do działania dla samorządowców i radnych. Są to osoby, które sprawują swój mandat z nadania publicznego; osoby cieszące się poparciem i zaufaniem mieszkańców; osoby otwarte na mieszkańców, mające z nimi dobry kontakt i znające palące ich problemy oraz mające wpływ na najważniejsze decyzje dotyczące naszego miasta (a przynajmniej my wszyscy życzylibyśmy sobie i "naszym" radnym, żeby te wszystkie przymioty ich dotyczyły). Może by tak właśnie im powierzyć zadanie zbierania wśród Oleśniczan podpisów pod listem protestacyjnym? Jeśli burmistrz, jego zastępcy, każdy z radnych przynieśliby jedynie po 100 podpisów (taka ilość głosów wystarczyła - z jednym małym wyjątkiem - by uzyskać mandat radnego), mielibyśmy w sumie 2400 podpisów, co stanowi 8% liczby dorosłych mieszkańców naszego miasta. Kolejne 100 podpisów uzbieranych przez samorządowców (195 głosów: taka była średnia liczby głosów uzyskanych przez obecnych radnych podczas ostatnich wyborów samorządowych), dałoby w już 16% liczby mieszkańców (dla porównania: pod obywatelskim projektem ustawy wymagana jest liczba 100 000 podpisów, co stanowi zaledwie około 0.33% liczby wyborców). Taka aktywizacja radnych udowodniłaby, że w pełni zasłużyli na zaufanie wyborców i do pewnego stopnia ucięłaby spekulacje na temat "bezradności" radnych.
Po czwarte: adresat. GDDKiA ani jej dyrektor nie posiadają żadnych kompetencji ani praw do podejmowania decyzji w tej sprawie. Kto ma? Minister Infrastruktury, Rada Ministrów, Prezes Rady Ministrów. Może również wojewoda dolnośląski, jako przedstawiciel Rady Ministrów w województwie.

Czy warto podejmować jeszcze jakieś działania? Tego nie wiem. Wszystko zależy od tego, czy rząd zgodzi się na jakieś dyskusje w tym temacie, czy nie. Czy projekt jest jeszcze projektem, czy już rozporządzeniem, tylko opinia publiczna jeszcze nie została o tym fakcie poinformowana. Wystosowanie do organów decyzyjnych oficjalnego protestu, popartego kilkoma tysiącami podpisów raczej nie zaszkodziłoby. A może by pomogło, bo pamiętajmy, że rok 2011 jest kolejnym rokiem wyborczym.

W ostateczności, gdy ministerstwo nie będzie chciało iść na żadne ustępstwa, można by pójść w ślady prezydenta Wrocławia, który wprowadził drastyczne ograniczenia w ruchu ciężarowym na terenie Wrocławia. Takie rozwiązanie też byłoby możliwe. Ale czy dobre? Na pewno lepsze, niż bierne przyglądanie się...

Jeśli ktoś ma jakieś inne pomysły - zapraszam do dyskusji: w komentarzach, albo na maila: siedlaq@gmail.com.

środa, 9 marca 2011

Jak rycerz na białym koniu, czyli Burmistrz pisze list

Po rychłej odpowiedzi na  pierwszy list otwarty, niestety tym razem nie doczekałem się odpowiedzi na poprzedni list do Burmistrza Oleśnicy. Być może pytania były zbyt trudne; być może odpowiedzi były zbyt oczywiste i niewygodne... Ale być może też dlatego, że w międzyczasie Burmistrz sam postanowił napisać list (najwyraźniej otwarty).

Adresatem tego listu jest dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Korespondencja dotyczyła planów wprowadzenia od 1. lipca br. elektronicznego systemu poboru opłat za korzystanie z obwodnicy Oleśnicy, będącej częścią drogi ekspresowej S8. Autor w kulturalnych, acz bardzo stanowczych słowach wyraził swoje oburzenie i sprzeciw takim planom. Stwierdził, że przez tego typu decyzje wypaczony zostaje sens tak dużych przedsięwzięć, jak budowa miejskich obwodnic. Zadał pytania o odpowiedzialność za bardzo prawdopodobny wzrost liczby wypadków drogowych, za spadek komfortu życia mieszkańców naszego miasta i bezpieczeństwa na drogach. Zadał również bardzo fundamentalne pytanie, czy nie byłoby dobrą praktyką, by tego typu decyzje, tak istotne dla mieszkańców miasta, poprzedzać konsultacjami z lokalnymi władzami i społecznościami.
Po pierwszym przeczytaniu tego listu, Burmistrz naszego miasta jawi się jako dzielny rycerz na białym koniu, broniący oleśniczan przed złym smokiem, jakim jest GDDKiA i jego haniebnymi poczynaniami, jakimi są opłaty za przejazd obwodnicą. Oto on: dumny rycerz w lśniącej zbroi, sam jeden bierze w obronę bezbronny lud i "kategorycznie żąda cofnięcia decyzji o uruchomieniu systemu opłat za korzystanie z obwodnicy (...) w trybie pilnym". Jednak gdy wczytać się w te słowa dokładniej, można doszukać się pewnych niedociągnięć ze strony naszego gospodarza.

Pierwszy i chyba najbardziej podstawowy błąd, jaki popełnił Burmistrz jest już sam adresat. Według mojej najlepszej wiedzy, organem władnym podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z wprowadzeniem opłat za korzystanie z dróg krajowych, ekspresowych i autostrad jest Rada Ministrów (a konkretniej Ministerstwo Infrastruktury), która faktycznie, w projekcie rozporządzenia wymienia obwodnicę Oleśnicy wśród dróg, na których pobierane będą opłaty. GDDKiA jest jedynie wykonawcą zarządzeń, rozporządzeń i przepisów zatwierdzanych wyżej. Zatem decyzja o wprowadzeniu opłat za przejazd oleśnicką obwodnicą nie leży w gestii GDDKiA, a Ministra Infrastruktury i to do niego powinien być adresowany ten list.

Dalej. Należy zadać pytanie dlaczego akurat teraz Burmistrz wystosował taki list, a nie 2 miesiące temu, gdy pojawiło się rozporządzenie ministra o wprowadzeniu opłat na autostradowych i ekspresowych obwodnicach miast i gdy samorządy miast zainteresowanych stanowczo przeciwko takim decyzjom protestowały? Wtedy to wszyscy samorządowcy zwracali się do Ministra Infrastruktury, a nasz jeden Burmistrz Oleśnicy, po 9 tygodniach wysłał list do Dyrektora GDDKiA.

Dalej. Dlaczego Burmistrz działa w pojedynkę, a nie porozumieniu z samorządami innych miast będących w podobnej sytuacji, czy chociażby z wójtami gmin najbliższych Oleśnicy, których ten problem również dotyczy? Uzasadnionym jest przypuszczenie, że dużo większy skutek odniosłyby podobne protesty, jeśli autorów listu byłoby co najmniej kilku: starostów, burmistrzów, wójtów, przedstawicieli rad miast i gmin.

Dalej. Dlaczego Burmistrz nagle domaga się od GDDKiA konsultacji społecznych, podczas gdy sam podejmuje decyzje w sposób autorytarny, wiedząc, że zawsze może liczyć na uległą mu Radę Miasta? Czy prowadzone były jakiekolwiek konsultacje społeczne w sprawie wprowadzenia w Oleśnicy stref płatnego parkowania (o ile wprowadzenie takiej strefy w obrębie rynku jestem jeszcze w stanie zrozumieć, o tyle pod MOKiSem nie jestem w stanie tego zrozumieć)? Czy konsultował Pan Burmistrz z mieszkańcami plany rozdania miejskim radny służbowych komputerów, zakupionych za publiczne pieniądze?

Coś mi się wydaje, że list ten był jedynie desperacką próbą podreperowania własnego wizerunku, nadszarpniętego niewyjaśnionymi sprawami ronda przy Daszyńskiego, budowy kompleksu sportowego i jeszcze kilkoma innymi. Oczywiście mogę się mylić. Jak jest - to wie tylko sam Pan Burmistrz. Ale nie powie...