Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budżet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budżet. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2012

Urząd finansuje sport, czyli dowcip miesiąca

Za urzędnikiem na nadążysz... Z jednej strony sztywno trzyma się zasad i przyzwyczajeń (np. kryterium cenowe w przetargach) i ani mu w głowie wychodzenie poza standardy... Z drugiej strony, potrafi się zdobyć na ułańską wręcz fantazję i kreatywność, o które nikt nigdy by go nie podejrzewał. A takie niestandardowe posunięcia, daleko wykraczające poza urzędnicze schematy, mogą czasem wywołać szczery uśmiech na twarzy postronnego obserwatora... A o takiej postawie urzędników poinformowała przedwczoraj Panorama Oleśnicka.


Konkretnie chodzi to, że Oleśnicki Klub Hokejowy "Orły Oleśnica" ma dostać dotację w budżetu miasta w wysokości 10 tys. złotych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż pieniądze te mają pochodzić z Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii ;) 
Tu należą się brawa dla urzędnika za jego kreatywność. Nie wiem kto wymyślił, by posłużyć się właśnie tym funduszem, ale daje się zauważyć ponadprzeciętną wyobraźnię tego człowieka. Trzeba przyznać, że ów człowiek nie poszedł na łatwiznę przekazując budżetowe środki przeznaczone na kulturę fizyczną i sport, ale posłużył się iście napoleońskim fortelem i sięgnął po ochronę zdrowia (Dział 851 w uchwale budżetowej). Czemu akurat przeciwdziałanie alkoholizmowi? Można się jedynie domyślać, że zamysłem urzędnika było działanie prewencyjne, by nasze "Orły" nie popadły w nałóg... Niech się chłopaki lepiej zajmą sportem ;)

Jakby się postarać, to klub mógłby się pławić w budżetowych dotacjach. Odrobina więcej pomysłowości i na przykład można by sięgnąć po fundusz inwestycyjny ;) . No bo przecież klub jest wciąż w budowie, jego zawodnicy wykazali się nie lada inwencją, wprowadzając tę dyscyplinę sportu na trudny oleśnicki grunt, a władze klubu starają się zbudować nową jakość sportową. Trenerzy z pewnością zajmują się łowieniem talentów spośród łyżwiarskiego narybku, zatem również środki zaplanowane w budżecie na rolnictwo i łowiectwo również byłyby w zasięgu klubu ;) . A czemu nie transport i łączność? Przecież hokeiści w terminarzu mają zaplanowane mecze wyjazdowe - trzeba dojechać! W dziale "Administracja publiczna" znajduje się kategoria "Promocja jednostek samorządu terytorialnego". Tu też można by zaryzykować, bo jeśli "Orły" będą grać dobrze (a chyba nikt w to nie wątpi!), to przecież będą mogli wydatnie przysłużyć się promocji naszego pięknego miasta na terenie niemalże całego kraju. Prawda? A dotacje z budżetu na oświatę i wychowanie to czysta formalność - klub ma wychowanków, a bardziej doświadczeni zawodnicy będą uczyć żółtodziobów podstaw gry (jak sami zapowiadają: w każdą sobotę, w godz. 10:00-11:30, na terenie miejskiego lodowiska). Ochrona zdrowia? Zastanówmy się... Hokej to niebezpieczna dyscyplina sportu, w której każdemu zawodnikowi potrzebne są ochraniacze, które przecież zabezpieczają zawodnika, przez utratą zdrowia, a nawet życia... Więc też można! ;)

Chyba nie ma takich działów w budżecie miasta, które leżałyby poza zasięgiem i kompetencjami klubu. No, może poza działem 751 - "Urzędy naczelnych organów władzy państwowej, kontroli i ochrony prawa i sądownictwa". Chociaż, kto wie... :)

I na koniec, żebym nie został źle zrozumiany: wcale nie żałuję klubowi tej dotacji - i tak niewielkiej, bo domyślam się, że potrzeby są większe! Po prostu urzekła mnie pomysłowość urzędnika! Jak się chce, jak potrzeba, to wszystko da się załatwić...

Mile widziana byłaby podobna kreatywność w ustalaniu warunków przy przetargach i tworzeniu specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) - by w przyszłości można było uniknąć podobnych problemów do tych, jakie napotkano przy budowie kompleksu sportowego...

Pozdrawiam ORŁY!

poniedziałek, 28 listopada 2011

Z nowym rokiem podatki w górę

Jakieś tygodnie temu napisał do mnie jeden z czytelników bloga. Próbował mnie zainteresować sprawą podatków lokalnych i tematem ich wysokości na tle obowiązujących limitów. Obiecałem sprawdzić, co się da. Właśnie nadarzyła się okazja: oto bowiem pod obrady Rady Miasta zgłoszony został projekt uchwały  zmieniającej wysokości lokalnych podatków.

Wysokość podatków lokalnych jest ustalana przez władze samorządowe, dzięki czemu stanowią one istotne źródło dochodów miasta. Do podatków lokalnych należy m.in. podatek od nieruchomości. W 2010 roku do miejskiego budżetu z tytułu podatku od nieruchomości wpłynęło prawie 10 mln złotych, co stanowi ponad 10% wszystkich dochodów w miejskiej kasie Oleśnicy. Taki zastrzyk gotówki uratowałby budżet niejednego miasteczka średniej wielkości.

Myślę, że warto się przyjrzeć wysokościom poszczególnych stawek podatku od nieruchomości na tle innych miast i odgórnych limitów ustawowych, ustalanych na szczeblu administracji centralnej. Porównajmy je ze stawkami w trzech innych miastach z nieodległego sąsiedztwa: Oławy, Kluczborka i Wrocławia (na podstawie odpowiednio: Uchwały Nr XII/98/11 Rady Miasta Oławy, Uchwały Nr XIV/133/11
Rady Miejskiej w Kluczborku oraz Uchwały Nr II/9/10 Rady Miasta Wrocławia - nowych stawek podatkowych RM Wrocławia jeszcze nie uchwaliła). Oto zestawienie (na czerwono zaznaczyłem stawki, dla których Oleśnica ma lub będzie miała podatki of nieruchomości wyższe niż Oława i Kluczbork (w 2012) i Wrocław (w 2011 roku), na zielono - stawki odpowiednio niższe):

- wysokość podatku od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej: Oleśnica obecnie: 0.77 zł/m2 przy limicie 0.80 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 0.82 zł/m2 przy limicie 0.84 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 0.80 zł/m2; w Kluczborku: 0.70 zł/m2; we Wrocławiu: 0.76 zł/m2.
- wysokość podatku od gruntów pod jeziorami, zajętych na zbiorniki wodne retencyjne lub elektrowni wodnych: Oleśnica obecnie: 4.04 zł/ha przy limicie 4.15 zł/ha w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 4.10 zł/ha przy limicie 4.33 zł/ha w 2012 roku; w Oławie: 4.30 zł/ha; w Kluczborku: 4.33 zł/ha; we Wrocławiu: 4.12 zł/ha.
- wysokość podatku od pozostałych gruntów, w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego: Oleśnica obecnie: 0.39 zł/m2 przy limicie 0.43 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 0.41 zł/m2 przy limicie 0.43 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 0.40 zł/m2; w Kluczborku: 0.35 zł/m2; we Wrocławiu: 0.30 zł/m2.
- wysokość podatku od budynków mieszkalnych: Oleśnica obecnie: 0.65 zł/m2 przy limicie 0.67 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 0.68 zł/m2 przy limicie 0.70 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 0.70 zł/m2; w Kluczborku: 0.70 zł/m2; we Wrocławiu: 0.57 zł/m2.
- wysokość podatku od budynków lub ich części związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej: Oleśnica obecnie: 20.51 zł/m2 przy limicie 21.05 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 21.30 zł/m2 przy limicie 21.94 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 20.00 zł/m2; w Kluczborku: 17.20 zł/m2; we Wrocławiu: 21.04 zł/m2.
- wysokość podatku od budynków lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie obrotu kwalifikowanym materiałem siewnym: Oleśnica obecnie: 9.57 zł/m2 przy limicie 9.82 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 10.00 zł/m2 przy limicie 10.24 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 10.00 zł/m2; w Kluczborku: 8.50 zł/m2; we Wrocławiu: 9.81 zł/m2.
- wysokość podatku od budynków lub ich części związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych: Oleśnica obecnie: 4.16 zł/m2 przy limicie 4.27 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 4.20 zł/m2 przy limicie 4.45 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 4.45 zł/m2; w Kluczborku: 4.45 zł/m2; we Wrocławiu: 2.89 zł/m2.
- wysokość podatku od budynków lub ich części związanych z udzielaniem świadczeń pozostałych, w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego: Oleśnica obecnie: 6.88 zł/m2 przy limicie 7.06 zł/m2 w 2011 roku; Oleśnica wg nowych stawek podatkowych: 7.00 zł/m2 przy limicie 7.36 zł/m2 w 2012 roku; w Oławie: 6.50 zł/m2; w Kluczborku: 5.70 zł/m2; we Wrocławiu: 7.02 zł/m2.

Zestawienie pokazuje, że w Oleśnicy stawki podatków od nieruchomości utrzymywane są na wysokościach bliskich limitom. Jeśli nowe stawki podatkowe zostaną uchwalone (a jest więcej niż pewne, że zostaną), to tylko w przypadkach podatku od budynków mieszkalnych i podatku od gruntów pod zbiornikami wodnymi Oleśnica będzie miała niższą stawkę niż Oława i Kluczbork. Pewnie dlatego, że tych jezior, zbiorników retencyjnych i elektrowni wodnych w naszym mieście nie ma za dużo... ;)

Niestety, bardzo niekorzystnie dla naszego miasta wygląda sprawa podatku od nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej: wszystko wskazuje na to, że zarówno w przypadku gruntów, jak i budynków - Oleśnica będzie miała najwyższe stawki podatkowe. Pokazuje to tylko, że przedsiębiorcy w Oleśnicy nie mają łatwo. A jest to o tyle bolesne, że Oleśnicka Strefa Aktywności Gospodarczej świeci pustkami i nie ma widoków na to, by cokolwiek miałoby się w tej materii zmienić. Dla mnie, jako mieszkańca Oleśnicy wygląda to tak, jakby oleśnicki Ratusz nie dbał o inwestycje i o sektor prywatny, który przecież stanowi tak ważną gałąź gospodarki. Najwyraźniej oleśniccy urzędnicy wychodzą z założenia, że lepiej jest ustalić wyższe stawki podatkowe dla obecnych i wciąż aktywnych przedsiębiorców, niż je obniżyć, by przyciągnąć nowych... Smutne to, ale prawdziwe...


W ostatnim numerze "Panoramy Oleśnickiej" można znaleźć wywiad z panią skarbnik miasta, w którym stwierdza ona, że "Oleśnica jest w bardzo dobrej kondycji finansowej i może pozwolić sobie na przemyślaną, planową i konsekwentnie realizowaną od lat politykę inwestycyjną, dzięki której udało się wybudować dzisiejsze wizerunek i markę miasta". Do powyższego stwierdzenia mam kilka zastrzeżeń:

1) skoro kondycja finansowa miasta jest tak wspaniała, to czy konieczne jest serwowanie mieszkańcom Oleśnicy prezentu w postaci podwyżki kolejnych podatków? Specyficznym podatkiem będą też opłaty za parkowanie w centrum miasta... W obliczu kryzysu, coraz głębsze sięganie do kieszeni mieszkańców świadczy raczej o braku innych pomysłów...
2) czy ta "przemyślana, planowa i konsekwentnie realizowana od lat polityka inwestycyjna" zakłada sprowadzenie jakiegokolwiek inwestora do Oleśnicy i chociaż częściowe zagospodarowanie Strefy (nie)Aktywności Gospodarczej? Czy może opiera się tylko na budowaniu nowych basenów, stadionów, kompleksów i mokisów? Przeglądając nasze lokalne media mam wrażenie, że ludzie zaczynają się domagać chleba, a zaczynają mieć dość igrzysk...
3) Marką jest Coca-Cola (chociaż wolę Pepsi). Marką jest Wrocław. Marką jest Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Marką była (niestety: czas przeszły) oleśnicka Lesta. Czy Oleśnica jest marką? Przy braku spójnej i konsekwentnej polityki promocyjnej, przy sztucznie tworzonych symbolach miasta i przy braku poszanowania dla tak oczywistych symboli, jak flaga i herb miasta i wreszcie w obliczu tak beznadziejnie nieporadnego ratuszowego pijaru, trudno jest mówić o "marce" miasta...
3) czy ów wizerunek i marka miasta obejmuje coś innego niż status sypialni Wrocławia? Bo coraz częściej tak właśnie się mówi o Oleśnicy. A gdzie wizerunek miasta, przyjaznego przedsiębiorcom, w którym dobrze jest inwestować? Przytoczony powyżej przykład lokalnych podatków pokazuje, że Oleśnica, za sprawą swoich urzędników, nie ma im nic szczególnego do zaoferowania. 
Niestety...

Zbieżne:

wtorek, 31 maja 2011

Oleśnickie Targi Próżności, czyli wszyscy chwalą Burmistrza

Szanowni Państwo!

Miło mi powitać Państwa z oleśnickiego ratusza, gdzie odbywa się impreza pod sympatycznym tytułem "Oleśnickie Targi Próżności". Patronat honorowy nad tą imprezą objął Przewodniczący Rady Miasta, a do prezentacji zaproszony został Burmistrz Miasta Oleśnica. Szanowne Jury, które składa się z Radnych (w liczbie 20 obecnych) podejmie się oceny owocu całorocznej pracy Pana Burmistrza, którym jest budżet miasta i jego wykonanie w 2010 roku.

Chwaląc się swoim produktem Pan Burmistrz podkreślił, że już w tej chwili spełnia on wymogi prawne, które wejdą dopiero w 2014 roku! Podkreślił, że nie był to budżet zachowawczy, ale aktywny, pozwalający na finalizację założonych i rozpoczętych inwestycji. Super! Jest świetnie! Niestety w natłoku określeń wielce superlatywnych, Pan Burmistrz zapomniał wspomnieć (stan na godz. 13:36) o rozpoczętej, rozgrzebanej i niedokończonej budowie kompleksu sportowego. A może spuścił na nią zasłonę milczenia? Nie wiadomo, czy sprawę kompleksu szanowne Jury weźmie pod uwagę przy ogólnej ocenie.

Czas na głosy gremiów jurorskich, czyli komisji. Komisje pozytywnie wypowiadają się o budżecie. Zwłaszcza komisja oświaty, której Przewodniczący życzył Panu Burmistrzowi co najmniej tak dobrego bilansu za rok 2011. Właśnie Przewodniczący Komisji Oświaty jako pierwszy z radnych wspomniał o feralnym kompleksie. Stwierdził mianowicie, że jego komisja udziela Panu Burmistrzowi pełnego poparcia w działaniach przez niego podjętych w celu zakończenia problemu, nawet gdyby oddanie kompleksu miało się znacznie odwlec w czasie. Żadnych pytań o sam kompleks.

Godz. 14:00 - zbliża się clou dzisiejszej imprezy, czyli wystąpienie Przewodniczącej Komisji Rewizyjnej. Pani Przewodnicząca stwierdziła, że zdecydowana większość wydatków została przeprowadzana należycie. Aczkolwiek jej "niepokój" budzi nieterminowa budowa kompleksu. Tyle jeśli chodzi o kompleks przy Brzozowej. W dalszych słowach Pani Przewodnicząca stwierdza, że analiza zeszłorocznego budżetu świadczy o należytym wykonywaniu obowiązków przez "odpowiednie służby miejskie". Reasumując: pieniądze wydawane były należycie, inwestycje terminowe, gospodarowanie mieniem komunalnym było "oszczędne". Opinia komisji - pozytywna z wnioskiem o udzielenie absolutorium. Chwała Burmistrzowi!

Godz. 14:18 - Pan Burmistrz może już zacierać ręce. Pomimo niemrawego "niepokoju" Pani Przewodniczącej, wygląda na to, że owoc jego zeszłorocznej pracy znajdzie uznanie jurorów.

Godz. 14:21 - dyskusja. Jeden z radnych opozycji gratuluje Burmistrzowi. Mówi, że pomimo "obiektywnych trudności" związanych z kompleksem sportowym udało się wykonać budżet. Zaproponował również, żeby Rada Miasta zawnioskowała do władzy ustawodawczej o zmianę prawa o zamówieniach publicznych. Czyli całą winę za "koszmarną budowę kompleksu" ponosi prawodawca. Doprawdy, zgrabnie Pan Burmistrz przedstawił radnym całą sprawę... Ci patrzą w niego, jak w obrazek. Podsumowanie dyskusji przez radnego koalicji: "Miło się słucha opozycji, gdy tak chwali burmistrza i koalicję". Mały quiz: kto wypowiedział te słowa?


Godz. 14:30 - jest przełom! Jeden z radnych opozycji konstatuje, że pomimo wadliwej ustawy o zamówieniach publicznych, dobrze byłoby tak konstruować przetargi, by do podobnych sytuacji już więcej nie dochodziło. Bo przecież nie wiadomo, czy ustawa ta ulegnie zmianie. Brawa dla tego Pana!
W odpowiedzi Pan Burmistrz stwierdza, że w jego uznaniu propozycja radnego nie przyniesie 100% skuteczności. Dalej Pan Burmistrz mówił o tym, że ustawa skonstruowana jest w ten sposób, że po pierwsze: najkorzystniejsza oferta jest utożsamiana z najtańszą (???); po drugie: inwestycje budowlane mogą wykonywać "szewcy". Wystarczy, że jednym z udziałowców (wystarczy 1% udziałów) konsorcjum będzie firma "budowlana". Dla jurorów to też wystarczyło. Pan Burmistrz tą barwną mową zyskał uznanie gremium.

Godz. 14:48 - głosowanie. Za: 19 radnych; 0 przeciw; 1 wstrzymał się.

Godz. 14:53 - kwiaty na ręce Pana Burmistrza składa Przewodniczący Rady Miasta. Następnie w kolejce z gratulacjami i kwiatami stanęli prawie wszyscy zebrani. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to następująca sytuacja:
Oczywiście sytuacja jest zgoła odmienna, odrzucenie absolutorium raczej chyba w grę nie wchodziło, nie mniej jednak obrazek wręczanych kwiatów wydał mi się dziwnie znajomy...

Pan Burmistrz z rękami pełnymi bukietów udaje się na przerwę.

Zupełnie pomijając głosowanie (wykonanie budżetu chyba było do zaakceptowania), a biorąc pod uwagę jedynie dyskusję, stwierdzam, że z jednym małym wyjątkiem, ratuszowa opozycja przestała istnieć. Taka opozycja z prawdziwego zdarzenia: potrafiąca w sposób merytoryczny pociągnąć dyskusję; umiejąca zarówno wytknąć błędy, jak i wyrazić uznanie; krytykująca, ale nie krytykancka. Takie opozycji w Oleśnicy już nie ma... I tą smutną konstatacją kończę relację z dzisiejszej sesji Rady Miasta.
Do następnego razu...

PS. A radni, ci "pracowici inaczej", o których już kiedyś pisałem - ani mru mru. Jak te myszki w kościele!

środa, 16 lutego 2011

List otwarty do Burmistrza

Szanowny Panie Burmistrzu,

W ciągu ostatnich kilku tygodni dochodzą do nas  – mieszkańców Oleśnicy – lekko niepokojące informacje dotyczące planowanych wydatków z budżetu miasta, które miałyby zostać spożytkowane na komputery dla miejskich radnych oraz na nowy samochód dla urzędu. Myślę, że wszyscy mieszkańcy naszego miasta, kierując się troską o nasze miasto i stan jego finansów oraz mając na uwadze praworządność, która powinna przyświecać wszystkim Pana działaniom, chcieliby poznać powody podejmowanych przez Pana i Urząd Miasta decyzji.
I tak na przykład: czym konkretnie kierował się Pan przedstawiając radnym na IV sesji Rady Miasta (w dniu 25. stycznia br.) propozycję zakupu przez Urząd Miasta służbowych komputerów? Oczywiście, żyjemy w XXI wieku; przestał być luksusem, a coraz częściej staje się narzędziem pracy. Myślę jednak, że wszyscy chcielibyśmy poznać prawdziwe motywy Pańskiej propozycji. Jeśli były to względy ekologiczne (zużycie papieru), to pragnąłbym zauważyć, że sprzęt elektroniczny również należy utylizować w odpowiedni sposób; poza tym komputery przenośne są wyposażone w baterie, które również mogą szkodzić, jeśli nie będą w odpowiedni sposób składowane. A jak sam Pan powiedział na tej samej sesji: „po 4 latach to się praktycznie zużywa”. Domyślam się, że aspekt ekologiczny nie był najważniejszy. Być może kierował się Pan pobudkami ekonomicznymi (rzekomo koszt jednego notebooka byłby porównywalny z kosztem przygotowania zestawu materiałów dla jednego radnego w postaci drukowanej na wszystkie sesje RM w 4-letniej kadencji). W tym przypadku jako kontrargument można podać, iż zdecydowanie najtańszym rozwiązaniem jest rozdawanie radnym materiałów na nośnikach elektronicznych (CD, DVD), z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjmując, że radni (ci najbardziej zainteresowani tematem) są już w posiadaniu prywatnych komputerów (bardzo dobry przykład dał radny Karasek). A nawet jeśli jeszcze ich jeszcze nie mają, to przecież celem diety jest, między innymi, pokrycie innych wydatków związanych z wykonywanym mandatem, jak rachunki telefoniczne czy zakup materiałów biurowych. Wydaje mi się, że służbowy komputer mieści się w tej definicji.
Drugim, dość ważkim tematem jest przetarg ogłoszony przez Urząd Miasta na zakup samochodu osobowego (nr sprawy: ZP/PN/1/2011). Tutaj pragnąłbym zwrócić uwagę, że mojej wątpliwości nie budzi sam fakt zakupu samochodu (aczkolwiek bardzo rażące jest to, że przetarg ten został rozpisany w zaledwie 2 miesiące po wyborach – czy w naszym mieście nie ma pilniejszych wydatków?), ale niektóre zapisy w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ). Prawo o zamówieniach publicznych w Art. 29. pkt. 2. mówi, że „przedmiotu zamówienia nie można opisywać w sposób, który mógłby utrudniać uczciwą konkurencję”. I tak na przykład zapis w SIWZ mówiący o tym, że samochód powinien być wyposażony w „radar parkowania przodem i tyłem”. Wystarczy podstawowa umiejętność posługiwania się wyszukiwarkami internetowymi, by się przekonać, że termin „radar parkowania” dość jednoznacznie kojarzony jest z jedną, konkretną francuską marką samochodów. Jeśli dodać do tego zapis o „zawieszeniu automatycznie dostosowującym się do prędkości jazdy poprawiając jej bezpieczeństwo z możliwością zmiany prześwitu pojazdu w zależności od warunków drogowych”, który już zupełnie ograniczył możliwość wyboru do tej jednej, konkretnej marki, wówczas zachodzi podejrzenie, że warunki postawione przed oferentami stoją w sprzeczności ze wspomnianym artykułem ustawy. Znamienny jest fakt, że do urzędu wpłynęły dwie oferty i obie dotyczyły samochodów tej właśnie marki. To nie może być przypadek.
Jeszcze kilka miesięcy temu szedł Pan do wyborów pod hasłem „Oleśnica miastem marzeń i możliwości”. W swoim programie przedstawiał Pan zupełnie inne priorytety niż wyposażenie radnych w nowe, wcale nie niezbędne zabawki czy zakup nowego samochodu służbowego na własne potrzeby. Bardzo rażący jest fakt, iż właśnie takimi sprawami zajmuje się kierowany przez Pana Urząd Miasta i Rada Miasta od samego początku kadencji. A co z remontami, z rewitalizacją? Co ze strefą aktywności gospodarczej? W dalszym ciągu niejasna jest sprawa niedokończonej budowy kompleksu sportowo-rekreacyjnego przy ul. Brzozowej (zrzucanie winy na karb źle napisanej ustawy nie jest zbyt profesjonalne), przeciągającej się budowy rondo przy ul. Daszyńskiego (tutaj, według Pana dotychczasowych wyjaśnień zawiniła matka natura). Dla nas – byłych, obecnych i niedoszłych Pana wyborców – dużo istotniejszym tematem, wymagającym natychmiastowej reakcji jest stan dróg w Oleśnicy niż nowe gadżety dla urzędników i rajców miejskich. Zachodzą zatem przesłanki, że priorytety „naszych” włodarzy dość szybko rozminęły się z priorytetami naszymi – wyborców. Mam nadzieję, że stanie Pan na wysokości zadania i udzieli Pan merytorycznych wyjaśnień powyższych wątpliwości, przywracając nam tym samym wiarę w trafność demokratycznego wyboru dokonanego 21. listopada ubiegłego roku.

                                                             Z poważaniem

                                                             Damian Siedlecki
                                                       Stowarzyszenie Dla Oleśnicy